white and red beats by dr dre headphones
06 października 2026

Electra / Persona

National Theatre, London
 

Benedict Andrews lubi konfrontować klasyczne teksty z językiem współczesnego teatru. W Elektra/Persona idzie o krok dalej, zestawiając Elektrę Sofoklesa z Personą Ingmara Bergmana. Dzielą je ponad dwa tysiące lat, forma i kontekst, ale oba dzieła zajmują się tym, co dzieje się z człowiekiem, gdy trauma, milczenie i odgrywana rola zaczynają wpływać na jego tożsamość. 

Spektakl rozpoczyna się od nietypowego rytuału. Cate Blanchett i Nina Hoss wychodzą na scenę, a wybrany widz rzuca monetą. Wynik decyduje o tym, która z aktorek zagra Elektrę i Elisabeth Vogler, a która Klitajmestrę i Almę. Rozwiązanie nie jest nowe, podobny zabieg zastosowano chociażby w Mary Stuart w Almeida Theatre, ale tutaj ma szczególne znaczenie. Skoro Persona będzie później podważać granice między dwiema kobietami, już na początku spektakl odbiera nam pewność, kto właściwie przyjmie którą rolę.

Nam przypadł zestaw z Cate Blanchett jako Elektrą i Elisabeth. W pierwszej części oglądamy ją jako rozpaczającą, balansującą na granicy szaleństwa bohaterkę. To bardzo współczesne odczytanie antycznej tragedii, osadzone w umownej, chwilami wręcz groteskowej konwencji. Blanchett gra z dużą intensywnością. Jej Elektra jest nieprzewidywalna, nerwowa i momentami niepokojąca.

Po przerwie następuje niemal całkowite odwrócenie tej sytuacji. Blanchett wciela się w Elisabeth Vogler, aktorkę, która nagle przestaje mówić. Zamiast głosu pozostaje jej twarz, oglądana w ogromnym zbliżeniu na ekranie. Najdrobniejsza zmiana spojrzenia czy napięcie mięśni twarzy zaczynają mieć znaczenie. Jest w tym coś szczególnie interesującego: przychodzimy do teatru, by zobaczyć jedną z najbardziej rozpoznawalnych aktorek filmowych, a w drugiej części nie wypowiada ona żadnych słów na scenie. Blanchett nie traci jednak przez to scenicznej siły; przeciwnie, jej milczenie staje się jednym z najważniejszych elementów przedstawienia.

Największą wartością drugiej części pozostaje jednak spotkanie Blanchett i Hoss. Ich relacja rozwija się za pomocą różnych środków aktorskich: w pierwszej części ważne są dialog i konfrontacja, w drugiej: spojrzenia, gesty i sposób, w jaki obie kobiety obserwują siebie nawzajem. Z czasem zaczynają przejmować od siebie drobne zachowania, a granica między ich bohaterkami coraz bardziej się zaciera. Chemia między aktorkami jest wyraźna, a ich wzajemna gra pozwala zbudować napięcie nawet wtedy, gdy na scenie pozornie niewiele się dzieje.

Andrews bardzo świadomie wykorzystuje przy tym przestrzeń Lyttelton Theatre. Scena zostaje mocno wysunięta w stronę widowni, dzięki czemu aktorki znajdują się niemal na wyciągnięcie ręki. Pojawiają się też drobne interakcje z publicznością, które przełamują tradycyjny podział między sceną a widownią. Minimalistyczna scenografia zostawia miejsce dla aktorek, ale nie oznacza to rezygnacji z technologii. Przeciwnie, projekcje i duże ekrany stają się ważną częścią języka spektaklu.

I właśnie tutaj pojawia się jedna z naszych wątpliwości. Technologia potrafi być efektowna i w wielu momentach znakomicie współgra z tematami Persony, szczególnie gdy twarz Blanchett zostaje powiększona do dużych rozmiarów. Chwilami jednak wizualna warstwa przedstawienia zaczyna przyciągać więcej uwagi niż aktorki, choć to ich relacja powinna pozostać jego centrum.

Elektra/Persona jest przy tym zdecydowanie bardziej współczesna i eksperymentalna, niż można by oczekiwać po National Theatre. Na scenie Lyttelton rzadziej oglądamy teatr operujący tak mocno obrazem, technologią i umownością. Co ważne, Andrews nie pozwala, by ciężar Sofoklesa i Bergmana zdominował przedstawienie. Pojawia się subtelny humor, czasem bardzo dyskretny, który dobrze równoważy bardziej intensywne fragmenty i pozwala widzowi złapać oddech.

Nie jest to spektakl pozbawiony słabości, ale trudno odmówić mu własnego języka i ambicji. Najlepiej działa wtedy, gdy pozwala wybrzmieć aktorstwu Blanchett i Hoss oraz relacji między nimi, zamiast przykrywać ją kolejnym efektownym rozwiązaniem formalnym.

Elektra/Persona pozostaje więc przede wszystkim interesującym spotkaniem dwóch dzieł, dwóch epok i dwóch znakomitych aktorek. Nie wszystkie pomysły Andrewsa przekonały nas w równym stopniu, ale połączenie Sofoklesa z Bergmanem okazało się na tyle konsekwentne i nieoczywiste, że przedstawienie zostaje w pamięci znacznie dłużej niż niejeden bardziej konwencjonalny wieczór w teatrze.

 

National Theatre, London

do 10.10.2026

 

Lubisz nasze artykuły? Uważasz je za inspirujące? 

Postaw kawę i wspomóż naszą działalność! 

 

zdjęcie: Monika Rittershaus

PRZEWODNIKI PO LONDYNIE 

arrow left
arrow right

więcej

Tak się składa, że doskonale znamy Londyn i po wielu latach podróżowania do londyńskiej stolicy możemy podpowiedzieć Ci jak zwiedzać Londyn sprytnie i bez wydawania fortuny. A jeśli nabierzesz ochoty na londyński teatr podpowiemy gdzie kupić bilety na wymarzony musical albo spektakl z gwiazdorską obsadą.   

POPULARNE ARTYKUŁY

Nasze ebooki