Royal Shakespeare Company, Stratford-upon-Avon
Inscenizacja
Burzy w reżyserii Richarda Eyre'a to zaskakująco piękne i wyjątkowo przystępne spotkanie z Szekspirem. Ostatnią wersję tego dramatu, jaką widziałam, to była mroczna, chłodna interpretacja Jamiego Lloyda z Sigourney Weaver. Trudno o większy kontrast, obie inscenizacje dzielą całe galaktyki. Tam dominowały surowość i niepokój, tutaj baśniowość, ciepło i magia.
Od pierwszych minut Prospero staje się dyrygentem tej wielowątkowej historii, z wprawą prowadząc widzów przez szekspirowski świat. Kenneth Branagh jest w tej roli znakomity. Wypowiada kolejne wersy z taką naturalnością, jakby język szekspirowski był jego własnym. Cały zespół świetnie go wspiera, ale nie ma wątpliwości, kto jest największą gwiazdą tego spektaklu.
Amara Okereke jako Ariel niemal bez przerwy unosi się nad sceną, co podkreśla eteryczny charakter postaci i dodaje przedstawieniu wymiaru baśniowego. Zachwyca również oprawa wizualna: scenografia inspirowana obrazami Henriego Rousseau mieni się intensywnymi kolorami i zamienia wyspę Prospera w miejsce jak ze snu.
Już otwierająca scena burzy robi ogromne wrażenie. Projekcje połączone z ruchomą sceną sprawiają, że ma się wrażenie, jakby kołysała się nie tylko scenografia, ale i cała widownia. To teatr, który zachwyca rozmachem, a jednocześnie pozostaje niezwykle przystępny, nawet dla tych, którzy z Szekspirem nie mają na co dzień wiele wspólnego.
A Branagh tylko potwierdza, dlaczego od dekad uchodzi za jednego z najwybitniejszych interpretatorów Szekspira. Jego Prospero jest jednocześnie potężny i kruchy, pełen autorytetu, ale też melancholii. To kreacja, dla której zdecydowanie warto było wybrać się do Stratford-upon-Avon
Royal Shakespeare Theatre, Stratford-upon-Avon
do 20 czerwca 2026
Lubisz nasze artykuły? Uważasz je za inspirujące?
Postaw kawę i wspomóż naszą działalność!

zdjęcie: Johan Persson