Sunny Dancer opowiada historię Ivy, nastolatki, która po doświadczeniu choroby nowotworowej trafia na letni obóz dla młodych ludzi mierzących się z podobnymi doświadczeniami. Początkowo nie jest zachwycona perspektywą spędzenia wakacji w takim miejscu. Szybko jednak okazuje się, że obóz stanie się dla niej czymś znacznie ważniejszym.
Sunny Dancer to jeden z tych filmów, które wychodzą z bardzo trudnego punktu wyjścia, ale nie pozwalają, by ciężar tematu zdominował opowieść. George Jaques wybiera dla swojej historii formę coming-of-age i właśnie dzięki niej znajduje właściwy ton: między humorem a wzruszeniem, beztroską a świadomością, że czasem dorastanie przychodzi zdecydowanie za wcześnie. Zamiast kolejnego filmu, w którym choroba wyznacza rytm każdej sceny, dostajemy historię o przyjaźni, pierwszych miłościach, buncie i potrzebie choćby na chwilę zapomnienia o tym, co czeka poza obozem.
Największą siłą filmu jest Bella Ramsey. Ivy w jej wykonaniu jest zadziorna, impulsywna, zabawna i momentami trudna, ale jednocześnie bardzo wrażliwa. Ramsey świetnie porusza się między komedią a bardziej intymnymi scenami, nie popadając ani w przesadę, ani w sentymentalizm.
Bardzo dobrze sprawdza się również młoda obsada. Ruby Stokes, Earl Cave, Conrad Khan, Jasmine Elcock i Daniel Quinn-Toye tworzą grupę, której relacje wydają się naturalne i niewymuszone. Jest między nimi sporo chemii, humoru i tego charakterystycznego nastoletniego chaosu, który sprawia, że łatwo uwierzyć, że po kilku tygodniach spędzonych razem naprawdę mogliby stać się sobie bliscy.
Na drugim planie pojawiają się James Norton, Jessica Gunning i Neil Patrick Harris. Ich nazwiska przyciągają uwagę, choć aktorzy nie dostają szczególnie dużo czasu ekranowego. Na szczęście, niemal każda scena z ich udziałem jest należycie wykorzystana. Norton i Gunning jako rodzice Ivy świetnie odnajdują komedię w rodzicielskiej nadopiekuńczości i niezręczności, a Harris jako szef obozu dostaje rolę, która początkowo wydaje się czysto komediowa, ale z czasem pokazuje nieco inną stronę jego bohatera.
Filmowi uroku dodają szkockie plenery i świetnie dobrana ścieżka dźwiękowa: od Olivii Dean po Goldfrapp i Scissor Sisters. Sunny Dancer ma w sobie lekko nostalgiczną atmosferę ostatnich dni wakacji: jeszcze wszystko trwa, ale gdzieś w tle pojawia się świadomość, że ten czas nieuchronnie dobiegnie końca.
Tak się składa, że doskonale znamy Londyn i po wielu latach podróżowania do londyńskiej stolicy możemy podpowiedzieć Ci jak zwiedzać Londyn sprytnie i bez wydawania fortuny. A jeśli nabierzesz ochoty na londyński teatr podpowiemy gdzie kupić bilety na wymarzony musical albo spektakl z gwiazdorską obsadą.