Circle in the Square Theatre, New York
Just in Time to przede wszystkim wyśmienita rozrywka, zrealizowana z rozmachem i dużą dbałością o formę. Alex Timbers znakomicie wykorzystuje okrągłą scenę Circle in the Square, zamieniając ją w przestrzeń przypominającą klub koncertowy. Aktorzy są niemal na wyciągnięcie ręki, a widownia zostaje wciągnięta w środek wydarzeń. W tej przestrzeni trudno pozostać jedynie obserwatorem.
W centrum tego spektaklu jest wyborny showman - Jonathan Groff. To rola idealnie skrojona pod jego sceniczny temperament. Nie chodzi nawet o fizyczne podobieństwo do Bobby’ego Darina, lecz o swobodę, energię i instynkt sceniczny, który pozwala mu w jednej chwili zawładnąć całą salą. Groff bezustannie przekracza granicę między sceną a widownią: podchodzi do publiczności, zaczepia ją, tańczy, rzuca porozumiewawcze spojrzenia. Ma rzadki dar budowania z widzem natychmiastowej relacji i doskonale wie, jak utrzymać jej uwagę do samego końca.
Na uwagę zasługuje również zespół aktorski, w którym szczególnie dobrze wypadają Erika Henningsen jako Sandra Dee i Gracie Lawrence jako Connie Francis. Obie wnoszą na scenę własną energię, nie pozwalając, by opowieść całkowicie zniknęła w cieniu głównego bohatera.
Dużą rolę odgrywa tu oczywiście muzyka:
Splish Splash,
Mack the Knife,
Beyond the Sea i kolejne przeboje Bobby’ego Darina, które w koncertowej formule brzmią znakomicie. W połączeniu z choreografią, światłem i bliskością widowni tworzą niezwykle atrakcyjne, pulsujące energią widowisko.
Czy
Just in Time przybliża nam Bobby’ego Darina? Tak, choć jego biografia została potraktowana dość szkicowo. Mnie ta powierzchowność jednak nie przeszkadzała. Nie potrzebowałam kompletnego portretu artysty, wystarczyło mi kilka punktów zaczepienia, by po spektaklu chcieć dowiedzieć się o nim więcej.
Pod koniec spektakl nieco traci tempo, ale nie zmienia to ogólnego wrażenia.
Just in Time jest przede wszystkim znakomicie zrealizowanym widowiskiem muzycznym, które wykorzystuje biografię Bobby’ego Darina jako punkt wyjścia, ale jego największą siłą pozostają muzyka, energia sceny i bezpośredni kontakt z publicznością. A Jonathan Groff? To jeden z tych aktorów, których po prostu trzeba zobaczyć na żywo.